Kiedy szalony starzec chichocze…

Nie wiem co dzieje się wokół mnie, nie wiem czym w tym momencie jestem, i w końcu nie wiem jak sobie poradzić z samym sobą. Wychodzę ze sprawdzonej i z tego co mi się wydaje skutecznej metody. „Coś Cię gryzie? Wypluj to na klawiaturę”. Siedzę, choć sam nie wiem czy faktycznie pozycję jaką teraz przybrałem można tak nazwać, być może ktoś nazwałby ją półleżącą. Wszystkie problemy odpłynęły w nogi, ciężkie pociągnęły mnie w dół. Spadałem do momentu spotkanie się ze ścianą, myślę, że gdyby nie ona już dawno leżałbym na podłodze i zwijał się w spazmatycznych drgawkach wywołanych bólem.  Nie ma ran, nie ma krwi, tu nie chodzi o widoczne rany z którymi mogę pobiec do lekarza, te rany są głębsze, przeszywają na wylot całe moje ciało niewidzialnymi nićmi, zamieniam się w kukiełkę nie mogącą stanowić o sobie, o świece który ją otacza – ubezwłasnowolnienie doskonałe. Och stary głupcze, który siedzisz teraz bog wie gdzie, wiedz, że kiedy dostąpię zaszczytu ujrzenia Twojej twarzy, napluję w nią bez wahania.  Czy musisz zabierać w swe szeregi ludzi, przed którymi leży na wyciagnięcie dłoni jeszcze całe życie..? Dwie osoby drogie mojemu sercu, całe dwie! Ile to czasu minęło 2 miesiące..? To dla nas starcze naprawdę niewiele. Uwierz mi, to zbyt mało czasu by oswoić się po jednym i odebrać drugi cios.  Spoglądam we wspomnienia i pamiętam dzień kiedy po raz pierwszy płakałem przez kobietę, teraz kobiety tej niema, zabrałeś ją szaleńcze. Pamiętam też dzień w którym popłakałem się ze śmiechu, długo płakałem, cieszyć..? cieszyłem się jak dziecko i zwijałem się rozradowany na podłodze – osoby, która wywołała te uczucia też nie ma. Braknie ci towarzystwa starcze, brakuje 5 do pokera..? Masz całą ludzkość pełną mentów na które nawet nie chciałbym splunąć, masz ich wszystkich. Czemu celujesz w osoby mądre, dobre, cieszące się z życia..? Przestawiła ci się starcze szczerbinka w strzelbie? Nie wiesz gdzie strzelasz? Co gorsza, wydaje mi się, że nie wiesz nawet czym strzelasz.


About this entry