Byle do weekendu
Kolejne dwa dni minęły nim zdążyłem się obejrzeć – jak ten czas szybko leci. Spisałem moją maturę z języka polskiego, którą mój znajomy przyrównał do karty z głosowania „bo widzisz nie ważne co napiszesz, głos oddałeś”. Czas sobie spokojnie mija, a ja myślę sobie standartowo – jak to we wtorek – byle do weekendu. Te dwa dni są najbardziej twórczymi chwilami mojego standardowego tygodnia. Wtedy to właśnie przychodzi czas na konsumowani dóbr natury szeroko pojętej. Przebierać zawsze jest w czym, co przypada do gustu to łykasz, siadasz na poduszce, wypuszczając z siebie kłęby dymu, bądź po prostu zagłębiając się we własną osobowość, własne ego – w każdym bądź razie w samego siebie. Czekam do tego momentu jak wytęskniony pies czeka na właściciela. Czy oznacza to, że jestem uzależniony od weekendów i rytuałów z nim związanych – nie sądzę. Jestem do nich przyzwyczajony, podczas konsumpcji kolejnych to używek czuję jak się zmieniam, a świat wokół mnie nabiera innych barw oraz wartości. Łączę się z moim prywatnym bytem transcedentalnym, rozmawiam z nim, bawię się w chowanego. On zadaje pytania co słychać u mnie na ziemi ja pytam kiedy w końcu przybierze materialną formę. Dogadujemy się, nie mogę powiedzieć aby wybuchały pomiędzy nami kiedykolwiek, jakiekolwiek sprzeczki. On rozumnie – bardziej ode mnie – podchodzi do sprawy, stara się wybadać kim jestem, skąd pochodzę i jakież to informacje mam zakodowane w mózgoczaszce. Wszakże jesteśmy mieszkańcami innych wymiarów, ja mieszkam tu – w doskonale znanym Ci 3 wymiarze – on bytuje w nieokreślonej przestrzeni. Jest wielokrotnie inteligentniejszy ode mnie, czuję jego mądre spojrzenie kiedy tłumaczy mi skomplikowane procesy jak ja tłumaczyłbym dziecku teorię kwantową, pomimo jednego faktu – oczu nie posiada. Tak, to właśnie weekendowy rytuał, czy jestem od niego uzależniony..? Nie sądzę, wypełnia tą czarną pustkę zwaną nudą i zwątpieniem. Wykorzystam wolny czas na bujaniu w obłokach i poznawaniu czegoś o czym nigdy nie będziesz miał pojęcia. Dlaczego..? Bo się boisz utraty pozycji, pieniędzy, życia. To wszystko, czym jest to wszystko dla mnie..?
Brak mi słów.
No comments yet
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]